Komu zależy na słabej polskiej armii?

Komu zależy na słabej polskiej armii

Nie jest tajemnicą, że jesteśmy nie tylko technicznym bankrutem, bankrutem z perspektywy demograficznej, lecz także niestety jesteśmy bankrutem z perspektywy obronnej. Wśród większości specjalistów i osób zajmujących się bezpieczeństwem i obronnością dominuje podgląd, że programy zbrojeniowe po prostu nie istnieją, modernizacja polskiego wojska jest fasadowa, a kondycja naszej armii jest nie do pozazdroszczenia – wojsko, szczególnie pod względem zaopatrzenia, jest w sytuacji kryzysowej.

Kilka lat temu kiedy PiS przejął władzę politycy obiecywali, że polscy żołnierze zostaną wyposażeni w nowoczesny sprzęt. Niestety, obietnice te nie doczekały się realizacji – dziś polskie wojsko musi odnawiać stare hełmy i ma duże braki mundurów polowych. Zamiast obiecywanych sprzętów, które miały upodobnić polskich żołnierzy do Agenta 007, muszą na własną rękę uzupełniać mundurowe braki i szkolić na poligonach w adidasach, bo nie mają butów.

Przeciez PiS się zakupami chwali. O czym mowa? Samoloty dla polityków, pieniądze na sprzęt dla Policji i Lotniczego Pogotowia Ratunkowego, remonty dróg lokalnych, węgiel, patriotyczne ławki… Zwykła kpina i propaganda, a panowie politycy PIS mówią – patriotyzm, obronność, rozwój krajowego przemysłu.

Natomiast totalnym marnowaniem pieniędzy jest finansowanie tak zwanej Obrony Terytorialnej. Przypomnijmy, że WOT miał liczyć 50 tys. żołnierzy. Tymczasem, według niektórych danych, WOT w 15 proc. składa się z kobiet w wieku od 20 do nawet 50+ lat. Chciałbym zobaczyć te pododdziały złożone z pań w wieku koło 50 naprzeciwko batalionu armii rosyjskiej, złożonej z żołnierzy kontraktowych.

Realizuje się czarny scenariusz, o którym mówił gen. Różański. – Struktury takie jak Wojska Obrony Terytorialnej zjedzą budżet armii operacyjnej. Będziemy mieć armię drugiej świeżości w rozsypce, bo jej nie zdążymy zbudować i przy okazji rozwalimy armię pierwszej kategorii.

No cóż, gdy pieniądze topi się w organizowaniu i szkoleniu wojsk Obrony Terytorialnej, to na szkolenie zawodowej armii i jej nowoczesne uzbrojenie musi pieniędzy braknąć. A jeżeli do tego dodamy jak to w ramach robienia laski Trampkowi Błaszczak zakupił w USA rakiety płacąc za nie wielokrotnie więcej niż Rumunia, to obecny stan polskiej armii nie powinien nikogo dziwić. Tak MON unowocześnia polskie siły zbrojne. Obecny MON to porażka. Brak ciągłości , konsekwencji , chaotyczne nieplanowane działania i zakupy . Jedyny pomysł na obronę kraju to zwiększenie liczebności armii  i żebranie w USA o więcej ich żołnierzy u nas.

Płacimy za wojska USA kosztem zakupów dla własnej armii. W ramach nowego paktu o współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa rząd polski pokryje większość kosztów związanych ze stacjonowaniem 5500 żołnierzy amerykańskich w bazach na swoim terytorium.

Wprowadzenie obcych wojsk do Polski za cenę 2 miliardów złotych rocznie wydatku na ich utrzymanie i rezygnacja z rozwoju własnej armii to jest zdrada stanu i powinni za to odpowiedzieć przed Trybunałem Stanu. Armia polska powinna być silna, skutecznie modernizowana, z rozwojem własnego przemysłu obronnego. To co robi teraz rząd to jest zdrada kraju.

MARCIN SZYMAŃSKI

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*