NATO oddaje kraje bałtyckie Rosji. Stolice padają w 60 godzin! Tragiczny scenariusz III wojny światowej

Polska znajdzie się w rękach Rosji. Do takich wniosków doszli amerykańscy analitycy. Efektem ich rozważań jest ukazanie, iż w oczach Zachodu nasze wojsko jest poddane krytycznej ocenie. Stawia również pytanie o to w jakim stopniu liczymy się w Pakcie Północnoatlantyckim.

Opracowanie Davida Shlkapaka i Michaela Johsona jest symulacją przeprowadzonych „na papierze” symulacji. Nie stanowi zapisu tego, co się wydarzy. Pełni jednak rolę ustalenia w ramach gier wojennych słabości sojuszu. Mowa tutaj bowiem o wyciąganiu konsekwencji z działań Rosji na Ukrainie. W obszarze zainteresowania NATO zdaniem cytowanych analityków muszą znaleźć się Litwa, Łotwa oraz Estonia. Graniczą one bowiem z Moskwą, co wystawia ich na bezpośrednie zagrożenie. W ramach szeregu gier wojennych między 2014 a 2015 już podjęto ustalenia w zakresie tego, co jest w stanie zrobić Rosja.

Wedle amerykańskich ustaleń do podbicia Rygi oraz Tallinu potrzeba Moskwie sześćdziesięciu godzin. Przeciwdziałania temu stanu rzeczy prowadzą NATO do działań jakie kończą się bezpośrednich starciem oraz wojną na wyniszczenie. Łączą się bowiem wedle wzmożenia konfliktu, a nawet stworzenia nowej wersji Zimnej Wojny. Zarazem jednak wskazują, że w przypadku zmagań pobicie krajów nadbałtyckich przez Rosję nie oznacza, że ona wygrywa. Pod względem potencjału gospodarczego NATO jest u nich sytuowane wyżej. Wedle szacunków ich odbicie oznacza koszt na poziomie dwóch miliardów siedemset milionów dolarów. Zarazem w ramach Paktu Północnoatlantyckiego wydatki na zbrojenia przekraczają jeden trylion dolarów, a łączne PKB wynosi ponad trzydzieści pięć trylionów dolarów.

Polska w tym zestawieniu znajduje się jako druga pozycja na celowniku. Wedle Johnsona kraje nadbałtyckie stanowią dziś bezpośrednią linie nowego frontu w starciu z Rosją. Mocne wsparcie dla tych operacji stanowi okręg Kaliningradzki, bo pozwala na odcięcie części Litwy oraz osłonę rosyjskiej flanki. Pochłonięcie Litwy, Łotwy oraz Estonii oznacza uzyskanie znacznego przyczółka dla floty w ramach Morza Bałtyckiego, ale nie rozwiązuje problemu cieśnin w Danii oraz obok Niemiec, co wpływa na potencjał operacyjny rosyjskiej marynarki wojennej.

Znamienne, że w tym układzie przesunięcie części sił amerykańskich do Polski przypomina budowanie flanki w Zachodnich Niemczech w czasach Zimnej Wojny. Tallin od swych granic jest oddalony o dwieście kilometrów. Z kolei w kontekście odległości do Polski mowa o trzystu dwudziestu pięciu kilometrach. Pojawia się tutaj po raz kolejny znaczenie Suwałk. Nacierające z Polski siły mają pas od stu do stu dziesięciu kilometrów. Wedle szacunków analityków znajduje się on w zasięgu zarówno rosyjskiej, jak i białoruskiej artylerii. Tym samym zmusza od samego początku związanie szeregu sił w trakcie natarcia ku wyżej wymienionym krajom. Wedle Johnsona NATO nie ma obecnie sił do przeciwstawienia się zapędom Rosji. Trzy bataliony piechoty morskiej w okręgu Kaliningradzkim, a także osiem wojsk powietrznodesantowych, pięć piechoty zmechanizowanej, cztery czołgów, czyli w sumie dwadzieścia pięć batalionów staje przeciw NATO. Z wojsk rakietowych i artylerii łącznie szesnaście. Razem z sześcioma batalionami Mi-24, śmigłowców szturmowych, stanowią siły jakie nadają się do ataku ze strony Rosji.

Komentator i nauczyciel akademicki ze szkoły dyplomacji Pattersona doktor Robert Farley wskazuje, że NATO ma świadomość, iż Rosja jest zdolna do podbicia większości Europy. Gry wojenne cytowane przez Johnsona wskazują, że Moskwa posiada potencjał do utrzymania krajów bałtyckich., W tych rozważaniach bezpośrednie uderzenie na Polskę schodzi na drugi plan. Nasz kraj znajduje jednak zastosowanie jako strefa buforowa, a także miejsce do wyprowadzenia kontrofensywy. Nie jesteśmy tym samym od razu na straconej pozycji.

Działania Donalda Trumpa wskazują, że Stany Zjednoczone przez umocnienie swoich sił w Polsce umacniają swoją flankę na wypadek działań wymierzonych przeciw Chinom. Tym samym istnieje tutaj możliwość wywierania nacisków na USA, lecz jednoznacznie trudna jest ocena właściwie jakie posiadamy możliwości. Wskutek koronawirusa Rosja ze strony gospodarczej wyróżnia się na tle innych krajów, ale jeszcze to nie przesądza o jej chęci do ataku, bo to łączy się wedle Johnsona z dużymi kosztami po inwazji.

Jacek Skrzypacz

Poleć Dziennik Polityczny na Facebooku:

Dzielić się ze znajomymi!

2 Komentarze

  1. Przecież DUDA i całe PIS dzisiaj tak udający ALZHEIMERA -że: „-Oni nigdy nie chodzili do Żadnej szkoły i że ” -Oni -nie znają MAP EUROPY -i ze nie wiedzą jakie są TE PRAWDZIWE ZIEMIE ROSJAN -że te ROSYJSKIE PRIBALTIUKA i UKRAINA -teraz są tylko pod TYMCZASOWĄ OKUPACJĄ -znanych tak dobrze kilku -Najgorszych WROGÓW ROSJAN czyli tych STANÓW ZJEDNOCZO nych i naszej POLSKI no i LONDYNU -niestety też tak trochę -Duda i PIS -dzisiaj tak pracujący dla Waszyngtonu na takich skrajnie niebezpiecznych Wojennych Pracach -oni -się kiedyś po Tej tak STRASZNEJ PARUZJI JEZUSA MITRY i JEGO ROSJAN -kiedy ROSJANIE – zniszczą ich AMERYKĘ -oni si kiedyś -będą na pewno tak bardzo się trzęśli ze STRACHU – że będą chcieli przeżyć po TEJ PARUZJI -jak najdłużej -i tą ROSYJSKĄ PRIBALTIKĘ z LITWY, Łotwy Estonii i UKRAINĘ tez tak okupowana jak w latach 1941 – 1943 -oni -ROSJANOM -wtedy oddadzą -i Oni -ROSJAN -wtedy za wszystko będą przepraszać !!

  2. A to gowniarze z piaskownicy. Jak dzieci klepiecie bzdury z amerykanskich think tankow (zbieranina neo-conow z Alzhemerem). Znaczenie przesmyku suwalskiego. No przeciez wy jestescie debilami. Gdyby FR zdecydowala sie na atak to pierwsze zniszczylaby cala infrastrukture NATO w 30 minut. Rosjanie nie sa durniami i sa na o wiele wyzszym poziomie strategicznym niz degeneraci w Pentagonie i Brukseli

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*